Etykiety

wtorek, 1 stycznia 2013

Rozdział 6

Wybór

   - Eleno, spójrz na mnie. Jak to nie wiesz?
Victor zmusił mnie do odwrócenia głowy. Z niechęcią westchnęłam i odpowiedziałam:
    - Poprostu jak narazie interesowały mnie tylko imprezy... Ale jak ty zacząłeś mówić o studiach, to przeraziłam się. Za kilka tygodni kończe liceum, a za pare miesięcy będę musiała postawić swoje pierwsze kroki na uczelni... Nie wyobrażam sobie tego. Mam wrażenie, że liceum będzie trwać wiecznie, ale jednocześnie dociera do mnie, że... pożegnam się z nim niedługo.
    - Spokojnie. Pomogę ci...
   Słowa Victora dodały mi otuchy. Szczerze to znamy się kilka godzin, a on przesiaduje u mnie wieczorem jak najlepszy przyjaciel. Nie rozumiem czemu złościłam się na niego, że przyszedł dzisiaj bez zapowiedzi. Gdyby nie on to znowu spędziłabym noc na jakiejś imprezie, której rano bym nie pamiętała...
    - Dobrze. Więc jakaś propozycja?
    - Już ci coś wcześniej zaproponowałem. Zastanawiałaś się nad wstąpieniem do mojego zespołu?
    - Tak szczerze to nie, ale trzeba podejmować ryzyko. Mojemu tacie ten pomysł chyba się spodobał więc mogę spróbować.
    - To się ciesze. Próbę mamy w poniedziałek o 18. Czekam. - Victor wstał, uśmiechnął się do mnie i szybko wyszedł.
    - Czy to nie dziwne? - spytałam sama siebie. Chłopak którego ledwie znam już jest moim przyjacielem i stara się pomóc mi. Świat jest porąbany... Chłapak którego znasz ponad 3 lata, okazuje się zwykłym dupkiem chcącym tylko jednego... A ten którego znasz bardzo krótko, bardziej ci pomógł niż tamten przez te 3 lata. Westchnęłam ciężko i sięgnęłam po telefon leżący na toaletce. Postanowiłam zadzwonić do Grece i Any.
    - Hej Elena! Czemu się dzisiaj nie odzywałaś? - spytała Grece.
    - Przepraszam ale miałam dużo spraw na głowie. Tata wcale nie żartował z korepetycjam. Potem spotkałam pewnego chłopaka i jakoś tak długo gadaliśmy, a na koniec przyszedł Josh i...
    - O! Josh! Co z nim? Iii... Jaki chłopak?
    - Okazał sie dupkiem i zerwałam z nim. Natomiast Victor to dobry kolega.
    - Jak to?! - wykrzyknęła przyjaciółka. - Zerwałaś z Joshem? To prawie niemożliwe... Byliście taką fajną parą... - Grece zasmuciła się.
    - No wiesz... Było minęło. A co u ciebie?
    - Własnie szykuję się na impreze u Any. A ty idziesz?
Zdzwiwiłam się. Ana nic mi nie mówiła...
    - Właściwie nie mam ochoty na impreze. Szczerze, to znudził mi się ciągle ten sam cykl.
    - Tobie znudziły się imprezy?! Przerarzasz mnie. - zaśmiała się przyjaciółka. - Dobra lecę. Mam nadzieję, że się szybko pozbierasz. Papa.
    - Paa. - rozłączyłam się.
   Hmm... Ana nie zaprosiła mnie na swoją imprezę? Coś tu nie gra. Musiałam do niej zadzwonić.
Szybko wyszukałam jej numer. Nie musiałam długo czekać – Ana odebrała momentalnie, tak jakby czekała na mój telefon.
    - Elena! Jak miło, że zadzwoniłaś. Jak się czujesz? Słyszałam o zerwaniu.. Przykro mi.
    - O! Josh ci powiedział? Pośpieszył się.
    - Wiesz, załamał się bardzo. Zmienił status na face i zaczął pisać posty jaki on samotny...
    - Aha... Pierwsze co zrobił to zmienił status? Okey...
    - Naprawdę, współczuje.
    - Dobra, dzięki. Dzwonie spytać się o której dokładnie ta impreza, bo chyba jednak sie na nią wybiorę.
Przez długi czas żadna z nas nic nie mówiła. Dopiero po kilku sekundach usłyszałam głos Any:
    - Aaam.. Za kilka minut zaczynamy więc spręż się jak chcesz przyjść.
    - Dzięki, że mnie poinformowałaś wcześniej. - dodałam przesłodzonym tonem.
    - Dozobaczenia. - przyjaciółka zakończyła rozmowę.
    Kolejna osoba która udaje zupełnie kogoś innego. Najpierw opiekuńcza i słodziutka, ale jak przyjdzie co do czego to ma cię gdzieś. Pokiwałam z niedowierzaniem głową. Postaniowiłam, że wybiorę się jeszcze na jedną, małą imprezkę, którą nie tylko ja zapamiętam bardzo dobrze.

                                                                       ***

    Nakłoniłam tatę, aby zawiózł mnie do Any. Powiedziałam mu, że to sprawa życia i śmierci. Zapewniłam, że wrócę niedługo i w pełni trzeźwa.
    Przekraczając bramę domu rodziny McLevis czułam na sobie spojrzenia wielu par oczu. Wszyscy zdążyli dowiedzieć się o zerwaniu. Z czasem przestaję lubić bycie najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Anę znalazłam w towarzystwie Josha i Grese. Naprawdę, Josh bardzo przeżywa rozstanie – pomyślałam sarkastycznie, lecz nie miałam zamiaru się do niego odzywać – ten rozdział zamknęłam za sobą. I to z wielkim hukiem.
    - O jednak przyszłaś! - krzyknęła uradowana Grece. Patrząc na miny innych, była jedyną osobą która cieszyła się z mojego przybycia.
    - Tak, ale nie zabawię tu długo. Nie martwcie się. - posłałam krzywy usmiech. - Ana, dam ci pewną radę. Mianowicie nigdy nie oszukuj przyjaciółki. Słabo ci to wychodzi.
    - Przecież nic nie zrobiłam. To, że nie powiedziałam ci o imprezie to nie oszukiwanie.
    - No ale po co to zrobiłaś?
    - Sądziłam, że po takim dramacie, nie będziesz chciała tu przychodzić.
    - Szczerze, to nie chciałam. Nie rozumiem tylko czemu zaprosiłaś Josha.
    - Ja go nie zapraszałam, sam pszyszedł. - Ana uciekła przed moim spojrzeniem.
   
- Jak powiedziałam wcześniej, kłamanie kiepsko ci wychodzi.
    - Elena, skończ już. - Grece wtrąciła się.
    - Chciałabym, tyle że Ana ciągle pragnie to ciągnąć. Powiedz to jej.
    - Daj mi spokój! - Ana wybuchła. - Dobra, powiem ci o co mi chodzi. Kochałam się w Joshu od początku liceum. Chciałam, aby mnie zauważył, ale on tylko widział ciebie. Poprostu się zakochałam. Przeszkadza ci to w czymś?
    Zabrakło mi słów. Niezabardzo wiedziałam co powiedzieć. Myślałam, że ona poprostu jest wredna, ale ona tylko zakochała się...
    - Właśnie. Nie starałam się zepsuć waszego związku. Ale skoro jak sami to zrobiliście to chciałam na tym trochę skorzystać. I tak szczerze ci współczuję...
    - No dobrze. Przepraszam, za to że źle cię oceniałam.
    - Nie szkodzi. - Ana zacisnęła wargi. Nastąpiła cisza. Inni znajomi wpatrywali się w nas jak widzowie w kinie. Pewnie z nadzieją, że któraś z nas palnie jakieś głupstwo. Widząc, że nikt nie pali się do rozmowy ze mną powiedziałam:
    - Ja spadam. Bawcie się dobrze. - uśmiechnęłam się blado i wyszłam.

3 komentarze:

  1. Świetne opowiadanie :) Bardzo ciekawe i wciągające, nie mogłam się oderwać, czyta się łatwo i przyjemnie. Intryguje mnie Victor :)
    Do napisania

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam do mnie, pojawił się NN :)
    http://forbidden-looove.blogspot.com pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam serdecznie do mnie, pojawił się NN :)
    http://forbidden-looove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń