Rebecca
Patrzyłam zaszokowana, jak nieznajoma całuje Victora. On wyglądał na równie zdezorientowanego co ja. Widziałam jak stara się odsunąć od niej, ale coś kazało mu owzajemnic pocałunek.
Gdy rudowłosa odsunęła się od chłopaka, powiedziała do mnie:
- Eee... Możesz już iść. Mamy z Victorem wiele do omówienia.
Jej przenikliwe, niebieskie oczy wpatrywały się we mnie ze zniecierpliwieniem. Nie zabardzo wiedziałam co powiedzieć, ale napewno nie miałam ochoty na opuszczenie lokalu.
- Becca, słuchaj. - Victor podjął sie rozmowy. - Ja z Eleną, właśnie rozmawiamy na ważny temat i...
- Poprawka. Rozwawialiście. - odgarnęła swoje proste włosy. - Teraz niech ta małolata spada. Muszę z tobą pogadać.
- Ej! Żadna małolata. - odwarknęłam.
Dziewczyna prychnęła. Pociągnęła chłopaka za ramie. Ten wstał. Oboje odsunęli się od stolika.
Patrzyłam zaszokowana, jak nieznajoma całuje Victora. On wyglądał na równie zdezorientowanego co ja. Widziałam jak stara się odsunąć od niej, ale coś kazało mu owzajemnic pocałunek.
Gdy rudowłosa odsunęła się od chłopaka, powiedziała do mnie:
- Eee... Możesz już iść. Mamy z Victorem wiele do omówienia.
Jej przenikliwe, niebieskie oczy wpatrywały się we mnie ze zniecierpliwieniem. Nie zabardzo wiedziałam co powiedzieć, ale napewno nie miałam ochoty na opuszczenie lokalu.
- Becca, słuchaj. - Victor podjął sie rozmowy. - Ja z Eleną, właśnie rozmawiamy na ważny temat i...
- Poprawka. Rozwawialiście. - odgarnęła swoje proste włosy. - Teraz niech ta małolata spada. Muszę z tobą pogadać.
- Ej! Żadna małolata. - odwarknęłam.
Dziewczyna prychnęła. Pociągnęła chłopaka za ramie. Ten wstał. Oboje odsunęli się od stolika.
- Wywal tą dziewczyne, albo ja to
zrobie... W bardzo nie miły sposób.
- Tylko na taki cie stać, Rebecca. Czego ty odemnie chcesz?
- Jak to czego, słonko? - jej ręka powędrowała ku kręconym włosom Viktora. Szybko ją odepchnął i zmarszczył brwi.
- Zerwalismy dawno temu! Nie chce do tego wracać, nie rozumiem czemu ty tego chcesz...
- Oj... To były dawne czasu liceum. Zaszalałam trochę, w złym momencie, ale wciąż cie pragnę. - pociągnęła palcem po jego klatce piersiowej.
- Daj mi spokój. Nie chcę byc z tobą. Nigdy.
- Zobaczymy. - zwinnym ruchem założyła ciemce okulary i głośno trzasnęła drzwiami.
Victor usiadł przy naszym stoliku i ciężko westchnął.
- Kto to był? - zapytałam.
- Stara znajoma. Chodziliśmy ze sobą w liceum.
- Trochę... natrętna. To dlatego zerwaliście? Zbyt cię kontrolowała?
Chłopak zaśmiał się. Spojrzał w sufit i przywołał wspomnienia.
- Wręcz przeciwnie. Flirtowała prawie z każdnym który natknął się na nią. Ja głupio zakochany uważałem, że to normalne. Potem podrywała mojego kumpla. W końcu wylądowała z nim w łóżku. Zrozumiałem, że nasz związek, tak naprawde nigdy nie miał miejsca. Zerwałem z nią.
- Przykro mi...
- Nie przesadzaj. Dobrze, że zakończyłem ten związek szybciej. Mogłem skupić się na nauce, a przede wszystkim na tańcu.
- Jeśli chodzi o taniec... Słuchaj. Z chęcią poszłabym na te zajęcia, ale boje się, że nic mi nie będzie wychodzić... - przygryzłam dolną wargę.
- Na początku nikt nie jest perfekcjonalistą. Ale nauczysz się wszystkiego powoli. Daję ci moje słowo. - Victor usmiechnął się, podpierając mnie na duchu.
- No dobra... Mam nadzieję, że masz rację. - usmiechnęłam się blado. - Gdzie odbywają się te zajęcia?
- Na St. Marys Hall, Hendon Lane jest duża hala. Na drugim piętrze jest nasza sala. Zaczynamy o 18... Ale moge po ciebie podjechać w poniedziałek.
- Byłoby miło. - szeroki usmiech zawitał na mojej twarzy.
Przypomniałam Victorowi o przyczynie naszego spotkania. On powiedział, że mój wybór powinien zależeć od tego, jak bedę czuła sie w ich towarzystwie. Przemyślałam to i uznałam ten pomysł za bardzo dobry. Posiedze trochę z kumpelkami i zobaczymy. Miejmy nadzieję na dobry wynik tej całej sytuacji.
Kilka minut później wyszliśmy. Victor odprowadził mnie do domu. Czułam się przy nim taka swobodna i szczęśliwa. Miałam wrażenie, że w jego towarzystwie jestem zupełnie inna osobą. Lepszą osobą.
***
- Tylko na taki cie stać, Rebecca. Czego ty odemnie chcesz?
- Jak to czego, słonko? - jej ręka powędrowała ku kręconym włosom Viktora. Szybko ją odepchnął i zmarszczył brwi.
- Zerwalismy dawno temu! Nie chce do tego wracać, nie rozumiem czemu ty tego chcesz...
- Oj... To były dawne czasu liceum. Zaszalałam trochę, w złym momencie, ale wciąż cie pragnę. - pociągnęła palcem po jego klatce piersiowej.
- Daj mi spokój. Nie chcę byc z tobą. Nigdy.
- Zobaczymy. - zwinnym ruchem założyła ciemce okulary i głośno trzasnęła drzwiami.
Victor usiadł przy naszym stoliku i ciężko westchnął.
- Kto to był? - zapytałam.
- Stara znajoma. Chodziliśmy ze sobą w liceum.
- Trochę... natrętna. To dlatego zerwaliście? Zbyt cię kontrolowała?
Chłopak zaśmiał się. Spojrzał w sufit i przywołał wspomnienia.
- Wręcz przeciwnie. Flirtowała prawie z każdnym który natknął się na nią. Ja głupio zakochany uważałem, że to normalne. Potem podrywała mojego kumpla. W końcu wylądowała z nim w łóżku. Zrozumiałem, że nasz związek, tak naprawde nigdy nie miał miejsca. Zerwałem z nią.
- Przykro mi...
- Nie przesadzaj. Dobrze, że zakończyłem ten związek szybciej. Mogłem skupić się na nauce, a przede wszystkim na tańcu.
- Jeśli chodzi o taniec... Słuchaj. Z chęcią poszłabym na te zajęcia, ale boje się, że nic mi nie będzie wychodzić... - przygryzłam dolną wargę.
- Na początku nikt nie jest perfekcjonalistą. Ale nauczysz się wszystkiego powoli. Daję ci moje słowo. - Victor usmiechnął się, podpierając mnie na duchu.
- No dobra... Mam nadzieję, że masz rację. - usmiechnęłam się blado. - Gdzie odbywają się te zajęcia?
- Na St. Marys Hall, Hendon Lane jest duża hala. Na drugim piętrze jest nasza sala. Zaczynamy o 18... Ale moge po ciebie podjechać w poniedziałek.
- Byłoby miło. - szeroki usmiech zawitał na mojej twarzy.
Przypomniałam Victorowi o przyczynie naszego spotkania. On powiedział, że mój wybór powinien zależeć od tego, jak bedę czuła sie w ich towarzystwie. Przemyślałam to i uznałam ten pomysł za bardzo dobry. Posiedze trochę z kumpelkami i zobaczymy. Miejmy nadzieję na dobry wynik tej całej sytuacji.
Kilka minut później wyszliśmy. Victor odprowadził mnie do domu. Czułam się przy nim taka swobodna i szczęśliwa. Miałam wrażenie, że w jego towarzystwie jestem zupełnie inna osobą. Lepszą osobą.
***
Tuż po 18, zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu ujrzałam niezanajomy numer. Szybko podjęłam decyzję, że nie będę odbierać. Sądziłam, że to kolejna prośba o wykupienie jakiegoś pakietu, albo coś w tym rodzaju.
Włączyłam laptopa i zalogowałam się na twittera. Zobaczyłam, że w mojej skrzynce znajduje się jedna prywatna wiadomość. Jej treść brzmiała: Witaj, mam nadzieję, że spotkamy się niedlugo... Znaczy, ja cię spotkam. Nie znasz mnie, ale to dobrze. Ta cała treść to było dla mnie jedno wielkie WTF... Ten Ktoś, pisał dość mało zrozumiale i zagadkowo. Jak to ja, zignorowałam tą wiadomośc, z myślą, że ktoś robi sobie żarty. Nie wiedziałam wtedy, jak bardzo się mylę.