Zła
Wstałam bardzo późno. Mimo długiego snu, byłam zmęczona. Starałam się zasnąć, chodziaż na godzinę, ale nie udawało mi się to. W końcu, z wielką niechęcią, weszłam do garderoby. Była bardzo duża. To w niej znajdowałao się moje tajne przejście. Bardzo lubiłam moją garderobę, ponieważ wszystko miałam ułożone i posegregowane. Totalne przeciwieństwo mojego życia. W najgłębszej części dużej szafy znajdowały się rzeczy do spania. Sięgnęłam po mój aksamitny, czerwony szlafroczek i powędrowałam do kuchni.
Szłam jak najwolniej z nadzieją, że tata jest już w pracy, a mama szykuje się na spotkanie w "Klubie Książki". Obserwowałam piękne obrazy znajdujące się na beżowych ścianach i popiersia moich przodków postawionych na marmurowych postumentach. Mój dom był naprawdę ładny. Bardzo przypominał pałac... Część moich znajomych też tak twierdziła. Zapewne rodzice chcieli, abym była grzeczną dziewczynką, ich małą księżniczką. Tylko, że ja wcale tego nie chciałam. Wolałabym mieć normalny dom... Tylko wtedy brakowało by mi mojej fortuny...
W końcu dotarłam do kuchni. Na moje szczęście, rodziców tam nie było!!! Pośpiesznie zaparzyłam sobie kawe i zrobiłam kanapki. Z wiązku z tym, że nie chciałam natknąć się na mamę, czy tatę postanowiłam zjeść śniadanie w swoim pokoju. Zwinnie biegłam przez korytarze, aby znaleść się w sypialni.
Tacę z jedzeniem postawiłam na niewielkim stoliku, obok którego znajdował się duzy i wygodny fotel. Oparłam ręce na biodrach i rozejrzałam się po pokoju. Był ogromny w kształcie prostokątu. Miał kolor mięty. Podłoga była z jasnego drzewa. Garderoba zajmowała około 1/4 pomieszczenia. Naprzeciwko jej wejścia znajdowało się wiszące krzesło oraz duże okno z beżowym parapetem do siedzenia. Obok niego był stoliczek z fotelem. Przy nim postawiono półkę z książkami. Lubię czytać, ale tylko książki które sama sobie wybiorę. Nienawidze lektur szkolnych – to zło... Do regału dotykało duże biurko z laptopem. Naprzeciwko znajdowało się olbrzymie łózko z kremową pościelą. Zamiast etarzerki ustawiono, nieco oddaloną, toaletkę ze wszelkimi, niezbednymi kosmetykami. Obok wejścia do pokoju znajdowały się drzwi prowadzące do przestronnej łazienki w kolorach żółci i bieli. Cudo!
Podczas jedzenia śniadanka, rozmyślałam o moim życiu. Rodzice mnie nie rozumieli. Nie miałam z nimi dobrych kontaktów. Gdy byłam dzieckiem, tata żadko miał dla mnie czas. Wynagradzał mi to drogimi prezentami z których rzadko korzystałam... Chociaż, cieszyłam się że jako jedna z niewielu miałam markowe i drogie rzeczy. Mama natomiast bardzo często wychodziła na spotkania ze znajomymi, więc wynajmowała mi opiekunkę. Gdy poszłam do gimnazjum buntowałam się. Uciekałam z domu, nawet na tygodnie. Rodzice nie przejmowali się tym za bardzo. A tata wczoraj mówił "myślałem, że wychowawliśmy cię na dobrą dziewczynkę". Hahaha.... Wybuchłam niespodziewanym, ironicznym śmiechem....
Przynajmniej mam chłopaka i przyjaciół – pomyślałam. To prawda. Najbliższe przyjaciółki Grace i Ana, są świetne! Zawsze mi pomogą w potrzebie i pocieszą. Lub zrobią mi miejsce w salonie... Mogę na nie liczyć. Mój chłopak Josh, jest bardzo uroczy. Często zaprasza mnie na randki do wykwintnych restauracji lub do kina. Jeszcze nigdy w życiu nie spotkałam takiego chłopaka jak on! Chciałabym z nim być do końca życia!!!
Nagle, rozległ się dzwonek mojego iPhona: "Spectrum". Spojrzałam na wyświetlacz. Na mojej twarzy pojawił się grymas, bo ujrzałam napis "Tata".... Westchnęłam ciężko i kliknęłam zieloną słuchawkę.
- Cześć Elenko... Ubierz się ładnie, bo zaraz ktoś złoży ci wizytę. - powitał mnie szczęśliwy tata.
- Eee... Kto?
- Dzisiaj przywitasz pierwszego korepetytora!
Cooooo?!!!!!! Myślałam, że ojciec tylko mnie straszył. Chrysteeee..... Co ja teraz zrobie?!
- Yyy... Okey.... Ale tato... Właśnie odrabiam lekcję i nie sądzę, abym potrzebowało korepetytora.
- Nie marudź! Pan Jake ma 30 lat, więc jest młodym nauczycielem. Będziesz miała z nim zajęcia z matematyki. Przygotuj się, przyjdzie za półtorej godziny.
- Eeech... Ok. Cześć. - rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź.
Super! Jakiś nudziarz w binoklach większych niż kula ziemska, będzie mi truł o matmie, której i tak w życiu nie zrozumiem!!!! Ze złości, rzuciłam kanapkę którą trzymałam w dłoni, na podłogę. Szynka poleciała w kąt pokoju, a masło ubrudziło część podłogi...
- AAAAA!!!!!!!! - krzyknęłam. Miałam tego wszystkiego dość.
Po posprzątaniu i ubraniu się wybiła 14.00. Czas na korepetycje, lub inaczej – popołudniową drzemkę. Usiadłam na sofie w salonie i wyglądałam przez okno, z którego widać ulicę. Zauważyłam, że poranne słońce zamieniło się na ciemne chmury i mrzawkę. W mojej głowie pojawiła się wizja samochodu korepetytora wpadającego w poślizg... Uśmiechnęłam się zlowieszczo i zaczęłam powtarzać słowa "Proszę, wpadnij" jak mantrę.
Niestety po kilkunastu minutach zauważyłam mężczyznę przechodzącego przez furtkę. Westchnęłam ze smutkiem, po czym odrzuciłam włosy do tyłu. Skierowałam się do holu. Po usłyszeniu drzwonka sięgnęłam po klucz i otworzyłam drzwi... Zobaczyłam coś, czego nigdy bym się nie spodziewała.
Wstałam bardzo późno. Mimo długiego snu, byłam zmęczona. Starałam się zasnąć, chodziaż na godzinę, ale nie udawało mi się to. W końcu, z wielką niechęcią, weszłam do garderoby. Była bardzo duża. To w niej znajdowałao się moje tajne przejście. Bardzo lubiłam moją garderobę, ponieważ wszystko miałam ułożone i posegregowane. Totalne przeciwieństwo mojego życia. W najgłębszej części dużej szafy znajdowały się rzeczy do spania. Sięgnęłam po mój aksamitny, czerwony szlafroczek i powędrowałam do kuchni.
Szłam jak najwolniej z nadzieją, że tata jest już w pracy, a mama szykuje się na spotkanie w "Klubie Książki". Obserwowałam piękne obrazy znajdujące się na beżowych ścianach i popiersia moich przodków postawionych na marmurowych postumentach. Mój dom był naprawdę ładny. Bardzo przypominał pałac... Część moich znajomych też tak twierdziła. Zapewne rodzice chcieli, abym była grzeczną dziewczynką, ich małą księżniczką. Tylko, że ja wcale tego nie chciałam. Wolałabym mieć normalny dom... Tylko wtedy brakowało by mi mojej fortuny...
W końcu dotarłam do kuchni. Na moje szczęście, rodziców tam nie było!!! Pośpiesznie zaparzyłam sobie kawe i zrobiłam kanapki. Z wiązku z tym, że nie chciałam natknąć się na mamę, czy tatę postanowiłam zjeść śniadanie w swoim pokoju. Zwinnie biegłam przez korytarze, aby znaleść się w sypialni.
Tacę z jedzeniem postawiłam na niewielkim stoliku, obok którego znajdował się duzy i wygodny fotel. Oparłam ręce na biodrach i rozejrzałam się po pokoju. Był ogromny w kształcie prostokątu. Miał kolor mięty. Podłoga była z jasnego drzewa. Garderoba zajmowała około 1/4 pomieszczenia. Naprzeciwko jej wejścia znajdowało się wiszące krzesło oraz duże okno z beżowym parapetem do siedzenia. Obok niego był stoliczek z fotelem. Przy nim postawiono półkę z książkami. Lubię czytać, ale tylko książki które sama sobie wybiorę. Nienawidze lektur szkolnych – to zło... Do regału dotykało duże biurko z laptopem. Naprzeciwko znajdowało się olbrzymie łózko z kremową pościelą. Zamiast etarzerki ustawiono, nieco oddaloną, toaletkę ze wszelkimi, niezbednymi kosmetykami. Obok wejścia do pokoju znajdowały się drzwi prowadzące do przestronnej łazienki w kolorach żółci i bieli. Cudo!
Podczas jedzenia śniadanka, rozmyślałam o moim życiu. Rodzice mnie nie rozumieli. Nie miałam z nimi dobrych kontaktów. Gdy byłam dzieckiem, tata żadko miał dla mnie czas. Wynagradzał mi to drogimi prezentami z których rzadko korzystałam... Chociaż, cieszyłam się że jako jedna z niewielu miałam markowe i drogie rzeczy. Mama natomiast bardzo często wychodziła na spotkania ze znajomymi, więc wynajmowała mi opiekunkę. Gdy poszłam do gimnazjum buntowałam się. Uciekałam z domu, nawet na tygodnie. Rodzice nie przejmowali się tym za bardzo. A tata wczoraj mówił "myślałem, że wychowawliśmy cię na dobrą dziewczynkę". Hahaha.... Wybuchłam niespodziewanym, ironicznym śmiechem....
Przynajmniej mam chłopaka i przyjaciół – pomyślałam. To prawda. Najbliższe przyjaciółki Grace i Ana, są świetne! Zawsze mi pomogą w potrzebie i pocieszą. Lub zrobią mi miejsce w salonie... Mogę na nie liczyć. Mój chłopak Josh, jest bardzo uroczy. Często zaprasza mnie na randki do wykwintnych restauracji lub do kina. Jeszcze nigdy w życiu nie spotkałam takiego chłopaka jak on! Chciałabym z nim być do końca życia!!!
Nagle, rozległ się dzwonek mojego iPhona: "Spectrum". Spojrzałam na wyświetlacz. Na mojej twarzy pojawił się grymas, bo ujrzałam napis "Tata".... Westchnęłam ciężko i kliknęłam zieloną słuchawkę.
- Cześć Elenko... Ubierz się ładnie, bo zaraz ktoś złoży ci wizytę. - powitał mnie szczęśliwy tata.
- Eee... Kto?
- Dzisiaj przywitasz pierwszego korepetytora!
Cooooo?!!!!!! Myślałam, że ojciec tylko mnie straszył. Chrysteeee..... Co ja teraz zrobie?!
- Yyy... Okey.... Ale tato... Właśnie odrabiam lekcję i nie sądzę, abym potrzebowało korepetytora.
- Nie marudź! Pan Jake ma 30 lat, więc jest młodym nauczycielem. Będziesz miała z nim zajęcia z matematyki. Przygotuj się, przyjdzie za półtorej godziny.
- Eeech... Ok. Cześć. - rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź.
Super! Jakiś nudziarz w binoklach większych niż kula ziemska, będzie mi truł o matmie, której i tak w życiu nie zrozumiem!!!! Ze złości, rzuciłam kanapkę którą trzymałam w dłoni, na podłogę. Szynka poleciała w kąt pokoju, a masło ubrudziło część podłogi...
- AAAAA!!!!!!!! - krzyknęłam. Miałam tego wszystkiego dość.
Po posprzątaniu i ubraniu się wybiła 14.00. Czas na korepetycje, lub inaczej – popołudniową drzemkę. Usiadłam na sofie w salonie i wyglądałam przez okno, z którego widać ulicę. Zauważyłam, że poranne słońce zamieniło się na ciemne chmury i mrzawkę. W mojej głowie pojawiła się wizja samochodu korepetytora wpadającego w poślizg... Uśmiechnęłam się zlowieszczo i zaczęłam powtarzać słowa "Proszę, wpadnij" jak mantrę.
Niestety po kilkunastu minutach zauważyłam mężczyznę przechodzącego przez furtkę. Westchnęłam ze smutkiem, po czym odrzuciłam włosy do tyłu. Skierowałam się do holu. Po usłyszeniu drzwonka sięgnęłam po klucz i otworzyłam drzwi... Zobaczyłam coś, czego nigdy bym się nie spodziewała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz