Ulotka
W drzwiach zobaczyłam wysokiego mężczyznę. Miał ciemne włosy i 2-dniowy zarost. Na jego nosie znajdowały się modne okulary. Ubrany był dość młodzieżowo jak na swój wiek. Nie wyobrażałam sobie tak mojego korepetytora.
- Ehmmm... Dzień dobry. - powitał mnie korepetytor. - Jestem Jake.
Uśmiechnęłam się blado.
W drzwiach zobaczyłam wysokiego mężczyznę. Miał ciemne włosy i 2-dniowy zarost. Na jego nosie znajdowały się modne okulary. Ubrany był dość młodzieżowo jak na swój wiek. Nie wyobrażałam sobie tak mojego korepetytora.
- Ehmmm... Dzień dobry. - powitał mnie korepetytor. - Jestem Jake.
Uśmiechnęłam się blado.
-
Dzień dobry. Zapraszam do środka.
Zaprowadziłam gościa do salonu i wskazałam miejsce na kanapie.
- No dobrze, to zacznijmy od tego, co sprawia ci problem.
Odpowiedziałam, po czym przeszliśmy do rozwiązywania zadań. Podsumowując, zajęcia z korepetytorem nie były najgorsze – Jake tłumaczył matme jaśniej i bardziej przejrzyście, niż moja nauczycielka w szkole. Czasami dorzucał jakieś śmieszne kawały co mnie relaksowało. Jakiś czas później, korepetytor spojrzał na duży drewniany zegar wiszący nad kanapą.
- No dobrze... Lekcja dobiegła końca. Widzimy się za tydzień. - Jake skierował się ku wyjściu, po czym zatrzymał się. - Pamiętaj o powtórzeniu materiału.
- Dobrze, dobrze. - Odprowadziłam go do wyjścia.
Gdy zobaczyłam, że korepetytor zamyka za sobą furtkę, chciałam zamknąć drzwi, lecz zauważyłam chłopaka szperającego w skrzynce pocztowej. Zaciekawiło mnie to i szybko sięgnęłam po kurtkę. Wybiegłam na chodnik i zawołałam:
- Hej! Szukasz czegoś?
Chłopak speszył się i zarumienił.
- Nie... Nie, ja tylko rozdaję ulotki. - przyjął bardziej zdecydowaną postawę, co mnie bardzo rozbawiło. Wybuchłam niespodziewanym śmiechem, po czym szybko zakryłam usta. Chłopak westchnął.
- Eeemm... Sorki. - szepnęłam.- A jakie ulotki rozdajesz?
Chłopak wyciągnął rękę z kartką, wyjętą z małej torebki foliowej. Już po chwili z ulotki kapały krople deszczu. Zwinnie zakryłam papier dłonią, po czym zaczęłam czytać. Pisano o małej grupie tanecznej i zapraszano do zapisania się. Na tle tekstu widniało zdjęcie postaci unoszącej się w skoku. Dopiero po chwili spostrzegłam, że to ten sam chłopak z którym rozmawiam.
- Wow. Ładne zdjęcie. - uśmiechnęłam się promiennie.
- Dzięki... - zacisnął usta w wąską linię.
Zaprowadziłam gościa do salonu i wskazałam miejsce na kanapie.
- No dobrze, to zacznijmy od tego, co sprawia ci problem.
Odpowiedziałam, po czym przeszliśmy do rozwiązywania zadań. Podsumowując, zajęcia z korepetytorem nie były najgorsze – Jake tłumaczył matme jaśniej i bardziej przejrzyście, niż moja nauczycielka w szkole. Czasami dorzucał jakieś śmieszne kawały co mnie relaksowało. Jakiś czas później, korepetytor spojrzał na duży drewniany zegar wiszący nad kanapą.
- No dobrze... Lekcja dobiegła końca. Widzimy się za tydzień. - Jake skierował się ku wyjściu, po czym zatrzymał się. - Pamiętaj o powtórzeniu materiału.
- Dobrze, dobrze. - Odprowadziłam go do wyjścia.
Gdy zobaczyłam, że korepetytor zamyka za sobą furtkę, chciałam zamknąć drzwi, lecz zauważyłam chłopaka szperającego w skrzynce pocztowej. Zaciekawiło mnie to i szybko sięgnęłam po kurtkę. Wybiegłam na chodnik i zawołałam:
- Hej! Szukasz czegoś?
Chłopak speszył się i zarumienił.
- Nie... Nie, ja tylko rozdaję ulotki. - przyjął bardziej zdecydowaną postawę, co mnie bardzo rozbawiło. Wybuchłam niespodziewanym śmiechem, po czym szybko zakryłam usta. Chłopak westchnął.
- Eeemm... Sorki. - szepnęłam.- A jakie ulotki rozdajesz?
Chłopak wyciągnął rękę z kartką, wyjętą z małej torebki foliowej. Już po chwili z ulotki kapały krople deszczu. Zwinnie zakryłam papier dłonią, po czym zaczęłam czytać. Pisano o małej grupie tanecznej i zapraszano do zapisania się. Na tle tekstu widniało zdjęcie postaci unoszącej się w skoku. Dopiero po chwili spostrzegłam, że to ten sam chłopak z którym rozmawiam.
- Wow. Ładne zdjęcie. - uśmiechnęłam się promiennie.
- Dzięki... - zacisnął usta w wąską linię.
-
Spoko... Jestem Elena, chodzę do Liceum Woodside, mieszkam tutaj –
wskazałam kciukiem dom po lewo – i pogoda idealnie oddaje mój
dzisiejszy humor. - zażartowałam
- Nie wyglądasz na smutną... - usmiechnął się. - Ja jestem Victor. Studiuje na Westminster University i jak widzisz... Tańczę.
- Studia, taniec.... Prowadzisz bardzo interesujące życie... A może wejdziesz do środka do pogadamy?
Po twarzy Victora było widać, że zastanawia się nad propozycją. Po dość długiej chwili milczenia, powiedział:
- Z chęcią.
Uśmiechnęłam się i z radością i ruszyłam w stronę drzwi. Chłopak poszedł za mną.
Odrazu poszliśmy do mojego pokoju. Rozmawiało nam się fajnie, zadziwiająco fajnie jak na pierwszą rozmowę. Wymienilismy się numerami telefonu, e-mailami. Dowiedziałam sie, że chłopak jest na pierwszym roku architektury, formację taneczną założył niecałe 2 lata temu, z dwoma kumplami, którzy również kochają taniec.Victor nakłaniał mnie do pójścia na pierwsze zajęcia, ale po pierwsze nie wiem czy dałabym rade, po drugie rodzice... Pewnie by mi nie pozwolili, mysląc, że to kolejna wymówka, aby wyrwać się z domu na imprezki. Pffff...
- Nie wyglądasz na smutną... - usmiechnął się. - Ja jestem Victor. Studiuje na Westminster University i jak widzisz... Tańczę.
- Studia, taniec.... Prowadzisz bardzo interesujące życie... A może wejdziesz do środka do pogadamy?
Po twarzy Victora było widać, że zastanawia się nad propozycją. Po dość długiej chwili milczenia, powiedział:
- Z chęcią.
Uśmiechnęłam się i z radością i ruszyłam w stronę drzwi. Chłopak poszedł za mną.
Odrazu poszliśmy do mojego pokoju. Rozmawiało nam się fajnie, zadziwiająco fajnie jak na pierwszą rozmowę. Wymienilismy się numerami telefonu, e-mailami. Dowiedziałam sie, że chłopak jest na pierwszym roku architektury, formację taneczną założył niecałe 2 lata temu, z dwoma kumplami, którzy również kochają taniec.Victor nakłaniał mnie do pójścia na pierwsze zajęcia, ale po pierwsze nie wiem czy dałabym rade, po drugie rodzice... Pewnie by mi nie pozwolili, mysląc, że to kolejna wymówka, aby wyrwać się z domu na imprezki. Pffff...
Gdy
spojrzałam na zegarek było bardzo późno! Przegadaliśmy 2
godziny... Z pierwszych odruchów Victora sądziłam, że jest
bardziej zamknięty w sobie. Myliłam się... Może pierwsze zdania
nie były idealne, ale jak się rozkręcił to nie mogł przestać
gadać. Victor jest świetnym kolegą do rozmowy, jak i do
wysłuchania. Chłopak, patrząc co robię, również spojrzał na
zegarek. Momentalnie wstał i zaczął dziękować za wspaniale
spędzony czas. Odprowadziłam go do drzwi. Gdy Victor miał nacisnąć
klamkę, ktoś od drugiej strony już to zrobił. Chłopak odskoczył
od wejścia jak poparzony. Chwile potem wszedl tata, omiatając
wzrokiem mnie i mojego nowego kolegę.
- Cześć Elenko.
- Cześć tatoo....- ukratkiem spojrzałam na Victora wzrokiem "mamy przechlapane".
- Dzień dobry panu. Jestem Victor. - powiedział, po raz kolejny udawając pewnego siebie.
- To mój nowy kolega. - wtrąciłam się.
- Dobrze... Zdaję mi się, że właśnie wychodził.
- Tak, tak. Dowidzenia, cześć. - rzucił przez ramię i w mig się ulotnił.
Po chwili zobaczyłam czerwoną twarz taty wykrzywioną w grymas niezadowolenia. Natomiast ja starałam się wyglądać tak, jakby nic się nie stało, lecz nie wyszło mi to. Głośno oddychałam, pochyliłam głowę, a ręce splotłam z tyłu.
- Zapraszam do salonu. - powiedział z udawaną obojętnością. - Powiesz mi o swoim Nowym Koledze. - zaakcentował.
Niechętnie odwóciłam się do wskazanego pokoju. Siadłam na sofie przybierając najbardziej naturalną pozycję, na jaką było mnie teraz stać. Gdy zobaczyłam tatę w drzwiach już widziałam, że mam przechlapane. Chyba kolejne tygodnie spędzę sama, w domu...
- Cześć Elenko.
- Cześć tatoo....- ukratkiem spojrzałam na Victora wzrokiem "mamy przechlapane".
- Dzień dobry panu. Jestem Victor. - powiedział, po raz kolejny udawając pewnego siebie.
- To mój nowy kolega. - wtrąciłam się.
- Dobrze... Zdaję mi się, że właśnie wychodził.
- Tak, tak. Dowidzenia, cześć. - rzucił przez ramię i w mig się ulotnił.
Po chwili zobaczyłam czerwoną twarz taty wykrzywioną w grymas niezadowolenia. Natomiast ja starałam się wyglądać tak, jakby nic się nie stało, lecz nie wyszło mi to. Głośno oddychałam, pochyliłam głowę, a ręce splotłam z tyłu.
- Zapraszam do salonu. - powiedział z udawaną obojętnością. - Powiesz mi o swoim Nowym Koledze. - zaakcentował.
Niechętnie odwóciłam się do wskazanego pokoju. Siadłam na sofie przybierając najbardziej naturalną pozycję, na jaką było mnie teraz stać. Gdy zobaczyłam tatę w drzwiach już widziałam, że mam przechlapane. Chyba kolejne tygodnie spędzę sama, w domu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz